Mate jak wino – bogactwo smaku

2017-06-12

Mate jak wino – bogactwo smaku

Krążą kieliszkiem uwalniając aromat, biorą delikatny łyk, badają płyn każdą częścią języka, wydają werdykty – tak smakują wino eksperci. A co z yerba mate? Czy da się je smakować jak najlepsze trunki? Zdecydowanie tak. Bogactwo smaków, aromatów, zmienność, łączenie doznań. Każdy łyk napoju to osobna minihistoria.

Spore znaczenie dla smaku mate ma miejsce upraw. W dużym uproszczeniu można ją scharakteryzować według państwa pochodzenia. Klasyczna argentyńska yerba jest orzeźwiająca, wyraźnie ziołowa i ziemista. Początkowo może smakować jak bardzo mocna zielona herbata, jednak z czasem wyczuwa się wyróżniające ją niuanse. Paragwajska mate wyrosła na bardzo dobrych glebach uwalnia bogate nuty roślinne mieszające się z waniliowymi, wiśniowymi i dymnymi aromatami. Bogactwo smaku niczym wino Malbec czy Merloty. Południowobrazylijska yerba może być uważana za typ espresso wśród mate. Ma słodowe, silne smaki jak w ciemnych piwach lub mocnych kawach. Jeżeli je lubisz, spodoba Ci się również brazyliska yerba.

Bardzo duże znaczenie ma sam sposób produkcji – cięcia, suszenia, wzbogacania yerby. Również tutaj jest sporo zróżnicowania. I tak np. Elaborada con palo zawiera gałązki i patyczki dające łagodniejszy smak. Elaborada sin palo (lub po prostu despalada) nie ma patyczków – jest więc intensywniejsza. Selecion especial to z reguły mocniejszy, dłużej leżakowany susz, z kolei Suave to łagodniejsza wersja. Mate może być leżakowana nad parą wodną (sin humo), prażona (barbacua), palona (tostada). Nie można zapomnieć o dodatkach – ziołach, stevii (mimo że wyjątkowo nie przypadła mi do gustu, może być ciekawa dla miłośników słodkich napoi), owocach (cytryna, jabłko, guarana, pomarańcza, grejpfrut), dodatkowych aromatach. Z moich doświadczeń wynika, że nie każdemu od razu posmakuje tradycyjna mate. Przygodę z napojem warto zacząć od „ziołówek” lub „owocówek”, które łagodnie wprowadzają w niesamowicie bogaty świat smaku i aromatu.

W końcu sama yerba może być przyrządzania na różne sposoby. Najprostsze zalewanie gorącą lub ciepłą wodą to tradycja, ale też jedna z wielu możliwości skonsumowania mate. Terere („parzenie” na zimno) jest ciekawą alternatywą na gorące dni, szczególnie dobrze nadają się do niego susze z dodatkami owoców lub ziół. Są też bardzo ciekawe „wynalazki” – mate zalewana mlekiem, zimnym piwem (!) lub sokiem z pomarańczy (tzw. mate de russo odkryte przez imigrantów ze wschodniej Europy).

Jestem tradycjonalistą, preferuję klasyczne gatunki paragwajskie i argentyńskie parzone w tradycyjny sposób. Rzadko eksperymentuję (choć kilka razy mi się zdarzyło i od czasu do czasu lubię coś w tej kwestii zmienić), ale mimo to każdy łyk daje kolejne wrażenia smakowe. Mate się nie nudzi. Jak dobre wino, które można smakować godzinami, łączyć z różnymi daniami i nawet po kilku latach „znajomości” odkrywać coś nowego.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel