2020-04-03

Czysta i lśniąca bombilla? Mamy na to sposób!

mate palo santo pampeano

Bombilla to niezbędnik każdego mateisty. Bez specjalnego naczynka czy szeregu dodatkowych akcesoriów jakoś możemy sobie poradzić. Rurka filtrująca napar okazuje się jednak niezastąpiona. Jak o nią zadbać, by lśniła i wiernie spełniała swoją rolę przez długie lata? Mamy dla Was garść porad!


Czyścik, wycior i dokładne płukanie czyli konserwacja bombilli na co dzień.


By zapewnić długowieczność naszej bombilli, należy pamiętać o jej czyszczeniu po każdym użyciu. Na szczęście konserwacja akcesorium na podstawowym poziomie jest bardzo prosta i zajmie nam raptem kilka minut. Tytułem wstępu warto zaznaczyć, że dbanie o bombillę zaczyna się już przy samym jej użytkowaniu. Brzmi jak banał, ale chyba każdemu zdarzyło się kiedyś zostawić na dłużej naczynko z rurką filtrującą wbitą w kupkę fusów. Jak wiadomo, każdy kontakt z wilgocią przyspiesza proces utleniania. Jeżeli nasza rurka została wykonana ze stali nierdzewnej lub alpaki, niepożądane skutki w postaci korozji nie pojawią się prędko. Żaden materiał nie jest jednak odporny na osad powstający przy kontakcie bombilli z naparem. A zatem, gdy po kilku dolewkach wody napar utraci charakterystyczny smak, a listki ostrokrzewu opadną na dno, nie pozostawiajmy rurki w naczyniu. Czas ją wyczyścić!


Najbardziej kłopotliwy jest osad pojawiający się wewnątrz bombilli. Jeżeli nie czyścimy jej regularnie, z czasem nagromadzi się go na tyle dużo, że zacznie blokować filtrujące sitko. W praktyce, uniemożliwia to komfortowe picie. Płukanie może nie wystarczyć, szczególnie jeśli traktujemy je jako doraźną metodę walki z osadem. W takich momentach przydatny okazuje się czyścik lub wycior (kupicie je u nas; link pod tekstem). Umieszczamy go w bombilli przez szparkę ustnika lub końcówki filtrującej. Następnie, równomiernie penetrujemy jej wnętrze jednocześnie obracając czyścik lub wycior wokół własnej osi. Po kilku ruchach należy go wyjąć. Jeżeli to pierwszy raz lub bardzo dawno tego nie robiliście, będzie aż czarna od osadu. I pomyśleć, że ta nieprzyjemna maź ma kontakt ze spożywanym naparem! Czyścik / wycior przemywamy zimną wodą. Powtarzamy cały proces co najmniej 2-3 razy, a na koniec dokładnie płukamy bombillę pod kranem. Przedsięwzięcie będzie najbardziej efektywne jeżeli posiadamy rurkę z wykręcaną końcówką. W przeciwnym razie, możemy mieć problem z dotarciem we wszystkie zakamarki. Na szczęście istnieje jeszcze jeden sposób. Taki, któremu nie oprze się żadna bombilla!


Czyszczenie bombilli roztworem z sody i kwasku cytrynowego


Metoda będzie nieco bardziej pracochłonna, lecz efekt końcowy z pewnością jest wart tego poświęcenia! Potrzebujemy garnka o wystarczającej średnicy, by zanurzyć na dnie całą bombillę. Wlewamy do niego nie mniej niż litr wody i dodajemy sodę oczyszczoną (około dwóch łyżeczek) oraz łyżeczkę kwasku cytrynowego. Roztwór może zacząć bulgotać, ale to jak najbardziej pożądany efekt. Następnie, umieszczamy w nim rurki (jeżeli są rozkręcane to oczywiście rozbieramy je na części) i doprowadzamy całość do wrzenia. Gotujemy mieszankę z bombillami w środku przez co najmniej kwadrans. Drobiny osadu szybko zaczną się odklejać. Po całej operacji wyciągamy bombille i dokładnie przepłukujemy bieżącą wodą. Usuwając odlepione resztki, można dodatkowo wspomóc się wyciorem lub papierowym ręcznikiem. Pozostaje jeszcze jeden szkopuł. Po kąpieli bombilla nasiąknie charakterystycznym zapachem sody. Na szczęście łatwo się go pozbyć. Wystarczy raz jeszcze wygotować nasze rurki. Tym razem jednak robimy to w samej wodzie bez żadnych dodatków.


Jak sami widzicie, nie trzeba wiele by nadać bombilli blask z czasów nowości. Mamy nadzieję, że podane przez nas metody przydadzą się Wam w codziennej konserwacji akcesorium!

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel