Yerba i kawa na jednej stały półce…

2017-08-07

Yerba i kawa na jednej stały półce…

Yerba radosna i wyluzowana. Kawa, też smaczna i też pobudzała. „Co wybrać, kolego?”, zapytała mnie Pani. Wybrałem mate, cud od Guarani… Kawa już od dawna dominuje na polskim rynku. Najczęściej wybiera się pomiędzy nią a herbatą, jednak na rynku rozgościł się nowy „gracz”. Coraz więcej przemawia na korzyść yerba mate, szczególnie w porównaniu do kawy.

Kojarzysz ten stan, gdy po długim pobudzeniu „dużą czarną” przychodzi moment tzw. zejścia? Robi się słabo, najchętniej położyłbyś się spać i nie wstawał z łóżka przez połowę dnia, ale i tak nie możesz zasnąć? Pomaga wtedy albo kolejna kawa albo cokolwiek innego, co utrzyma pobudzenie. A kojarzysz ten stan, gdy po wypiciu mate pobudzenie jest stabilne, długotrwałe i nie odczuwasz nagłej utraty energii? Yerba mate wraz z kopem energetycznym uwalnia substancje relaksujące (teofilina, teobromina) i pomaga regulować różne funkcje organizmu, dlatego reakcja na susz jest znacznie naturalniejsza niż w przypadku kawy. Szczególnie przy spożyciu zbyt dużych ilości napojów, mocne pobudzenie po mate po prostu z czasem minie, ale w przypadku kawy mija w mniej miłych okolicznościach.

Oba napoje zawierają mnóstwo substancji odżywczych, minerałów i przeciwutleniaczy. Zarówno w kawa jak i mate zawierają ryboflawinę, kwas pantotenowy, potas, witaminy z grupy B, cynk i witaminę C. Skutkiem ubocznym przyjmowania dużej ilości kawy jest niedobór magnezu (kawa go wypłukuje). Drganie powiek, skurcze mięśni, kołatanie serca, problemy ze skupieniem mimo pobudzenia? Może warto raz na jakiś czas spróbować yerba mate, która nie wypłukuje magnezu, ale również go zawiera? Mimo dużej liczby dobroczynnych substancji, oba napoje działają inaczej. Mate nie ma zbyt wielu negatywnych skutków ubocznych. W przypadku kawy przeważnie są one częstsze i występują w większym natężeniu.

Kawa jest napojem bardziej praktycznym. Zdecydowanie łatwiej i szybciej tradycyjnie przyrządza się „małą czarną” niż nastaw yerba mate. Zabawa z ostudzaniem wody, odpowiednią konserwacją matero (tykw i „palo santo”), usuwaniem najdrobniejszych pyłów, okresowe czyszczenie bombilli, czekanie na „św. Tomasza” (nasiąkanie suszu wodą) – to wszystko tworzy rytuał przygotowania mate, jednak w warunkach „polowych” łatwiej jest po prostu nasypać kawę i zalać ją gorącą wodą. Teoretycznie to samo można zrobić z yerbą, jednak i tak kawosze mogą szybciej i łatwiej delektować się smakiem ulubionego napoju.

No właśnie! A co ze smakiem? Niech każdy rozsądzi to sam. To jest kwestia jak najbardziej subiektywna. Jestem święcie przekonany, że zrażenie smakiem yerby u niektórych początkujących wynika ze złego wyboru suszu. Podobnie jest z kawą – nie każdemu smakuje, ale są też osoby, które nie potrafią bez niej wyobrazić sobie dnia. Nie wierzę w słowa „nie smakuje mi yerba, nie smakuje mi kawa…”. W czasach wielkiego wyboru gatunków, rodzajów, sposobów przygotowania każdy może znaleźć coś dla siebie. Wystarczy chcieć i być otwartym na propozycje. A z mate czasami jest jak z muzyką jazzową - trzeba się do niej przyzwyczaić i w nią „wejść”, by ją polubić.

Ja wybrałem mate i nie zamieniłbym jej na kawę. A najlepszy wybór to wybór swobodny, dlatego wstrzymuję się od jednoznacznych osądów i jak zawsze decyzję pozostawiam Państwu. Ale zawsze w pewnym stopniu będę kusił. W dobie chemicznych, niszczących organizm „energetyków” powrót do natury w formie czy to mate, czy to kawy jest krokiem w dobrym kierunku.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel